Nowe doświadczenie
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,
Dzisiejszy dzień po raz kolejny zaczęliśmy Mszą w czasie afrykańskim, czyli nie przejmując się opóźnieniami. Znów mogliśmy zachwycić się pięknym śpiewem Rwandyjczyków. Podczas podróży do Kigufi mieliśmy wiele ciekawych rozmów oraz przygód. W czasie jazdy busem dowiedzieliśmy się od Brata Zdzicha, że w Rwandzie do leczenia wielu chorób używany jest sok z eukaliptusa. Dzięki rozmowie z księdzem Piotrem mogliśmy również na nowo odkryć prawdę, że Bóg często wybiera małe miejsca na swoje objawienia i cuda- tak jak wybrał Kibeho czy Nazaret.
Zatrzymaliśmy się również w małej wiosce, gdzie ku naszemu dużemu zaskoczeniu przywitali nas panowie w tradycyjnych strojach tanecznych. Dali nam oni możliwość nauki gry na ich zwyczajowych bębnach. Sprawiło nam to wiele radości. Wracając z miejsca nauki brat Zdzichu pokazał nam również „prawdziwe” oblicze Afryki, które trudno opisać słowami. Mieliśmy szansę wejść do jednego z domów wiosce. Widok, który ujrzeliśmy był smutny, w środku, można by powiedzieć że nie było nic. Skłoniło nas to do wielu refleksji, z którymi zostawię was drodzy czytelnicy na końcu tego wpisu.
Po tej emocjonującej wizycie udaliśmy się już da naszego miejsca pobytu. Po drodze jednak zatrzymaliśmy się przy wejściu do parku z gorylami. Dowiedzieliśmy się że są one naprawdę przyjaznymi zwierzętami i mają dobry kontakt z człowiekiem. Następnie dojechaliśmy już prosto do naszego celu - miejscowości Kigufi. Tutaj mieliśmy okazję wykąpać się w jeziorze Kivu, z którego odprowadzany jest gaz, który jest potrzebny do wytwarzania prądu w Rwandzie. Podczas kąpieli złapał nas deszcz równikowy, co było spodziewane z powodu pory deszczowej, a nadal zrobił na nas ogromne wrażenie. Tak jak zapowiedziałam wcześniej drodzy odbiorcy, zostawiam was z refleksją która we mnie podczas tego dnia została.
Patrząc na warunki życia w Afryce możemy wiele pomyśleć: „Ojejku jak ci ludzie mają ciężko”, „Dlaczego oni tak żyją a nie inaczej?”, „Czy da się coś zrobić żeby im pomóc?”, „Nie mogłabym tak funkcjonować”. Jeden z wolontariuszy, powiedział dzisiaj do mnie piękne zdanie - „Te dzieci, kiedy daliśmy im te małe piłeczki prawdopodobnie cieszą się bardziej niż my kiedykolwiek w życiu”. Skłoniło mnie to do zadania sobie samej paru pytań, z którymi Was zostawię.
Czy potrafię doceniać swoją rzeczywistość?
Czy raduję się z każdej małej rzeczy, którą dostaję, czy może wydaje mi się że to za mało?
Czy patrzę tylko na biedę innych czy widzę również swoją własną?
Trzymajcie się ciepło,
Marta






Komentarze
Prześlij komentarz