Kolejny (nie)zwykły dzień
Dzień zapowiadał się jak każdy inny, zwyczajny. Znaliśmy plan i wiedzieliśmy, że nic nowego nas w nim nie czeka: modlitwy, praca, tańce, wspólne posiłki, Msza i jeszcze więcej modlitwy.
Z rana zwyczajnie zaczęliśmy jutrznią. Niektórym się to podobało, innym trochę mniej.
Później czekało na nas znane nam śniadanie z afrykańskimi przysmakami, a po nim od razu ruszyliśmy do pracy u Sióstr, znaną już nam bardzo dobrze drogą.
Kontynuowaliśmy pracę rozpoczętą wczoraj lub zabieraliśmy się za nowe zadania, które przydzieliły nam Siostry. Znana już nam struktura działania. Każdy się porozdzielał do swoich obowiązków i zwyczajnie działaliśmy.
Ania z Danielem przygotowali każdy pokój, by był w nim powieszony krzyż. Wiktoria przygotowywała bibliotekę. Ksiądz z Krystianem przybijali specjalne obrusy do stołów. Zosia z Paulą dalej sprzątały w bawialni. Adam dalej odkrywał tajemnice Windowsa przed Siostrami. Marysia przygotowywała książki dla uczniów, a Jagoda, Kuba i Marta dalej bawili się w kartografów, przygotowując mapy dla niewidomych dzieci.
Mnie się akurat trafiło zadanie zrobienia prania dla całej naszej ekipy. Tutaj chciałbym podziękować mojemu Bratu za płatny staż, dzięki któremu ta praca dla mnie to była czysta przyjemność.
I tak nam zlatywał cały dzionek: na pracy, później na obiedzie i dalszych naukach, tańcach.
Kiedy wróciliśmy z pracy, od razu przygotowaliśmy się do Mszy w kaplicy objawień, a zaraz po Eucharystii do odmówienia różańca. Później kolacja i dzień z głowy. Można by rzec, że nic wyjątkowego się w nim nie wydarzyło, znane nam rzeczy. Kolejny zwyczajny dzień.
Ale czy na pewno i faktycznie tak było? Czy było tak zwyczajnie, jak ja to piszę?
Bo jednak mnie w końcu udało się skupić na jutrzni, której fanem nie jestem. Śniadanie było urozmaicone przez smakołyki brata Zdzicha, które przywoził wczoraj. Na drodze znowu byliśmy pozdrawiani uśmiechem i machaniem rąk, a niektóre dzieci chciały się do nas przytulać. Niby tutaj to jest znana rzeczywistość, ale jak bardzo ona buduje człowieka z samego rana.
Prace też nie były takie zwykłe. Ania dzięki Danielowi nauczyła się używać wkrętaka i sama później zaczęła wkręcać bity. Wiktoria tak posegregowała bibliotekę jak bibliotekarka z wieloletnim doświadczeniem. Wszystko było posortowane i na swoim miejscu.
Kuba z Martą i Jagodą odkrywali nowe sposoby na uwypuklenie granic na mapach dla dzieci. U każdego z nas zdarzyło się jakieś NIEzwykłe zdarzenie.
Mnie się udało rozwieszać pranie z przepięknym widokiem oraz z możliwością skosztowania pomidorów z ogródka Sióstr. Mało kto o tym wie, także… Ciiii!
Msza w kaplicy objawień też nie była taka zwyczajna. Usłyszeliśmy piękną homilię, Krystian już prawie bezbłędnie obsługuje mszał przy ołtarzu. A sama już możliwość bycia w miejscu, gdzie Maryja, Matka naszego Boga, się objawiła, dodaje cudownej atmosfery.
Ten dzień mocno uczy mnie, by otwierać się i szukać nowych rzeczy, nowych rozwiązań, patrzeć głębiej, bo nawet przy znanych nam schematach można dostrzegać piękne, niezwykłe rzeczy.
Jakub M.










Komentarze
Prześlij komentarz