Cztery z pięciu Wielkich
Dzisiejszy dzień rozpoczęliśmy wyjątkowo wcześnie, ponieważ już o godzinie 5:00 nad ranem ruszaliśmy w drogę.
Będąc w innym kraju warto zaczerpnąć trochę kultury danego miejsca, dlatego też dzisiaj mieliśmy dzień całkowicie inny niż wszystkie - udaliśmy się do Parku Narodowego Akagera. Jest to jeden z najstarszych parków w Afryce, a jego nazwa pochodzi od nazwy rzeki, która tamtędy przepływa.
Zwierzęta mają ogromne znaczenie w kulturze Rwandy, a dzisiaj mieliśmy szczęście zobaczyć cztery z pięciu zwierząt należących do Wielkiej piątki Afryki.
Lew - symbol królewskiego majestatu, odwagi oraz władzy;
Nosorożec - symbol autorytetu i mądrości;
Bawół - symbol siły i zaciętości;
Słoń - symbol mądrości, długowieczności i potęgi;
Lampart - symbol sprytu, elegancji i ukrytej siły (jego niestety nie udało nam się zobaczyć).
Chwałę zwierzętom wyraża się tutaj w tradycyjnych tańcach i pieśniach, w rzemiośle czy baśniach i przysłowiach. Niektóre z nich możemy nawet znaleźć na frankach rwandyjskich (tutejszej walucie).
To wielka dla nas radość, że mieliśmy okazję zobaczyć te wspaniałe stworzenia oraz wiele innych, równie pięknych gatunków na własne oczy.
Podczas pobytu w Parku mogliśmy również zapoznać się z przykrą historią, która miała miejsce na jego terenie. Po zakończeniu wojny domowej, ludzie powracający do swojego kraju, którzy osiedlili się na terenie sawanny, zaczęli masowo zabijać żyjące tam zwierzęta w celu ochrony swojego bydła. W efekcie lwy i nosorożce całkowicie wyginęły, a populacja słoni drastycznie spadła. Po około dwudziestu latach podjęto się trudu ponownego sprowadzenia tych gatunków do państwa. Dzięki temu Rwanda oficjalnie odzyskała status kraju Wielkiej Piątki. Obecnie dla obywateli jest to kolejny dowód na to, że ich kraj potrafi podnieść się z największego kryzysu, a dzięki odpowiedniej edukacji obywateli, zwierzęta te nie są już postrzegane jako zagrożenie, ale jako skarb, który trzeba chronić za wszelką cenę.
Wspominając już o symbolice zwierząt warto wspomnieć o jeszcze jednym. Kolejne bardzo ważne zwierzę w Rwandzie mieliśmy okazję zobaczyć wczoraj w Muzeum Pałacu Królewskiego w miejscowości Nyanza (o czym mogliście już przeczytać w poprzednim wpisie do bloga).
Jego sposób przedstawiania w kulturze wytłumaczyła nam jedna z sióstr Franciszkanek podczas pobytu w Kibeho. Charakterystyczne unoszenie rąk w górę podczas tańców tradycyjnych (mieliśmy okazję zobaczyć to również podczas śpiewu niektórych pieśni w czasie Mszy Świętej) symbolizuje rogi krowy Inyambo. Są to krowy o dużych, białych rogach oznaczające m.in. dobrobyt oraz piękno, dlatego też były hodowane specjalnie dla królów. Nie bez powodu też tutejszym dużym komplementem jest powiedzenie komuś, że ma oczy jak krowa - są naprawdę piękne.
Dzisiejszy dzień spędziliśmy z gośćmi - Hiacyntą i Emilią - wolontariuszkami z Polski, które tak jak my, spędzają te wakacje w Rwandzie. Dzięki za odwiedziny i podzielenie się swoimi doświadczeniami.
Pod koniec dnia, kiedy dojechaliśmy do ośrodka na nocleg, przywitał nas deszcz, na który mieszkańcy Rwandy czekali tak długo!
Po kolacji udaliśmy się jeszcze na Mszę Świętą do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Kabudze.
Pomimo intensywnego i bardzo ciekawego dnia, z tęsknotą i radością w sercu, wracamy do wspomnień z pobytu w Kibeho. Przeczytajmy zatem któtkie świadectwa kilku osób.
➡️Jak myślisz, czego nauczyło Cię to doświadczenie misyjne?
„To doświadczenie nauczyło mnie wielu rzeczy, jedną z ważniejszych jest to że Bóg nie powołuje do misji ludzi idealnych, a tych których powołuje uczy podczas wykonywania jego zadań. Druga rzecz to to żeby spodziewać się niespodziewanego. Dzieci, które mieliśmy okazje poznać były niesamowicie zdolne i mogłam od nich nauczyć się, co zaskakujące, tańca.”
➡️Co dało Ci to doświadczenie misyjne?
„Pomaga mi się na pewno pogodzić, z moją przeszłością, która dość mocno ostatnio przygniata. Modlitwa, wolontariat i liczne rozmowy z bliskimi mi osobami, dają bardzo potrzebne ukojenie serca. Nadal jest nad czym pracować i prosić Pana Boga o łaskę, ale już teraz widzę znaczącą poprawę.”
➡️Jakie jest jedno z Twoich ulubionych wspomnień z pobytu w Kibeho?
„Moim ukochanym wspomnieniem z pobytu w Kibeho było spotkanie dzieci ze szkoły, w której pracowaliśmy! Ich miłość, radość i wdzięczność rozczula moje serce! Słuchanie tego jak śpiewają, obserwowanie jak tańczą, jak grają w piłkę, jak dbają o siebie nawzajem to najpiękniejsze co mogło mnie tam spotkać!
Na zawsze zapamiętam moment, kiedy razem bawiliśmy się na dyskotece. Dzieci porywały nas do tańca, skakały, pięknie się ruszały, pomimo tego, że są niewidome bądź niedowidzące. W trzy dni zburzyły one wiele stereotypów jakie miałam na temat osób, borykających się z tymi trudnościami!”
➡️Co znaczy dla Ciebie "być świadkiem wiary"?
„Możność dawania miłości drugiemu człowiekowi jest największą mocą jaką dał nam Bóg. Spojrzenie na bliźniego bez oceny, jakie ma pochodzenie czy poglądy, a także brak odrzucenia kogoś, bo jest inny, chory, niepełnosprawny, zdeformowany, niewidomy czy posiada inny kolor skóry jest właśnie najczystszym świadectwem wiary.”
➡️ Jaki aspekt doświadczenia misyjnego pokazuje Ci prawdziwą obecność Bożą?
„Doświadczenie misyjne pokazało mi, że Boga można spotkać w każdym człowieku - czy to w momencie choroby, gdy można było liczyć na wsparcie od innych, podczas służby w placówce dla niewidomych, gdy po pracy Siostry w ramach podziękowania starały się ugościć nas jak najlepiej, jak i w radości dzieci, które mijając nas na ulicy, częstowaliśmy cukierkami. Bóg wielokrotnie udowodnił mi, że dając, mimo że sama mogę mieć niewiele, zapewnia mi o wiele więcej, a w pozornym „braku” tworzy się przestrzeń na spotkanie z Bogiem i drugim człowiekiem.”
Mam nadzieję, że chociaż trochę tak jak ja, zachwyciliście się przyrodą i kulturą Rwandy. ♥️
Wiktoria








Komentarze
Prześlij komentarz