Czas Afrykański
Dziś czekał na nas kolejny spokojny dzień zaplanowany przez naszych opiekunów, Brata Zdzicha oraz Ks. Piotra.
Plan był prosty:
8:30 śniadanie
9:30 Msza Święta
10 wyjazd do Kandt House
13:30 obiad
14:15 autokarowe zwiedzanie Kigali
18 kolacja
19:30 kompleta, Apel i różaniec
Wszytko pięknie rozpisane, a pomimo to zawsze byliśmy przed czasem lub trochę spóźnieni.
I tak schodząc na śniadanie w korytarzu spotkaliśmy gości w kolorowych garniturach i sukienkach, którzy przyjechali na wesele. Ku naszemu zdziwieniu zaproszeni przyjeżdżają jak tylko słońce wystaje i nie czekają z świętowaniem na młodą parę. Naprawdę huczna impreza.
Śniadanie rozpoczęte o 8:52
Później zaczęliśmy pakować walizki do naszego autokaru. Niestety kierowcy ciężko było manewrować między samochodami gości a my sami musieliśmy uważać na gości weselnych, których jak się później okazało było ponad 300 osób. Tak więc zajęło nam to więcej czasu niż oczekiwaliśmy.
Msza Święta rozpoczęta o 9:37
Eucharystia ku uciesze wszystkich przebiegła bez niespodzianek. Zaraz po Mszy Świętej Brat Zdzichu pokazał nam Pomnik Jezusa Miłosiernego wykonany w całości z cementu.
Wyjazd o 10:22
Zobaczyliśmy “muzeum Polaka” gdzie mogliśmy poczytać o historii Rwandy, jak przebiegały zmiany podczas kolonizacji tego obszaru. Po szybkim zwiedzaniu udaliśmy się dodatkowo na targ afrykański gdzie działo się więcej niż na Polskiej giełdzie. Poćwiczyliśmy szybko umiejętności targowania się i tam każdy zakupił jakąś pamiątkę do domu. Dojechaliśmy do znanego nam noclegu u Pallotynów przed czasem.
Obiad rozpoczęty o 13:25
Chwila na odpoczynek oraz możliwość złożenia zamówienia na kawę u Brata Zdzicha była idealnie odliczona, po raz pierwszy tego dnia wyjechaliśmy o zaplanowanej wcześniej godzinie.
Wyjazd na objazd po Kigali 14:15
Zobaczyliśmy z bliska Kigali Convention Centre które po godzinie 18 podświetla się w kolory flagi Rwandy. Minęliśmy też Polską ambasadę. Nasz kierowca dogłębnie pokazał nam zakamarki, o których nie mieliśmy pojęcia dzięki czemu zobaczyliśmy jak żyje się w stolicy kraju. Zatrzymaliśmy się również na kawie w słynnym hotelu gdzie kręcono film “Hotel Rwanda”. Dla wielkości, którzy widzieli ten film było to bardzo mocne przeżycie. Później podjechaliśmy do katedry w Kigali, gdzie chwilę wcześniej odbył się ślub. Kolejny raz podziwialiśmy pięknie ubranych gości, tym razem z parą młodą. Punktualnie (po raz drugi) dotarliśmy na kolację.
Kolacja rozpoczęta o 18
Podczas ostatniego posiłku bardzo miło patrzyło się na naszą zgraną ekipę. Pomimo końcówki dnia każdy znalazł siłę na pogaduchy przy stole i nikomu nie spieszyło się odejść po zakończeniu jedzenia. Dwa tygodnie w tak małej grupie umieją pięknie zjednoczyć ludzi, którzy za kilka lat na pewno miło będą wspominać tą przygodę. Rozmawiało się tak dobrze, że pogubiliśmy się w czasie i na wieczorne modlitwy do kaplicy dotarliśmy spóźnieni.
Wieczorna modlitwa o 20:15
I tak minął nam kolejny dzień. Czas Afrykański to czas gdzie nikt nie patrzy na zegarki i nie zwraca uwagi na spóźnienia. Również nam nie przeszkadzało to, że nie wszytko jest zgodnie z planem, gdyż zdążyliśmy się przyzwyczaić do niespodziewanych wydarzeń, które spotykamy codziennie podczas naszego doświadczenia misyjnego.
Jutro śniadanie zaplanowane na 8:00, a co dalej przeczytacie w następnym wpisie.
Krystian







Komentarze
Prześlij komentarz