Muraho Kibeho

Nasz drugi dzień na terenie Rwandy! Rozpoczęliśmy go wspólną jutrznią i Mszą Świętą o godzinie 8:00. 

Po modlitwie wspólne śniadanie rozpoczęliśmy śpiewem, co bez zdziwienia, przyciągnęło zaciekawione uszy i oczy miejscowych (do tych spojrzeń powoli się przyzwyczajamy). 



Po posiłku spakowaliśmy nasze walizki i ruszyliśmy busikiem w stronę Kibeho. W drodze mieliśmy okazję zobaczyć kawałek Kigali. Największe wrażenie zrobiły na nas osoby niosące przeróżne ogromne przedmioty na głowach lub wiozące je na rowerach oraz ilość skuterów na drogach. 


Pierwszym przystankiem na naszej trasie był mały targ z owocami. Brat Zdzichu (Pallotyn - nasz Rwandyjski opiekun) wyszedł z auta, a jak tylko postawił stopy na ulicy, otoczyło go kilkanaście kobiet chcących sprzedać swoje owoce i warzywa. Harmider trwał przez dobre kilka minut, a nasze auto w tym czasie zapełniło się marakujami, papajami, ananasami, awokado i bananami, które później sukcesywnie znikały w trakcie jazdy.

 
























Kolejnym miejscem był kościół pod wezwaniem Maryi Matki Bożej, a kiedy wyszliśmy z busiku, przybiegły do nas miejscowe dzieci, rozmawiały z nami po angielsku i przybijały nam piątki, a my mogliśmy poćwiczyć nasze „muraho” (cześć) i „amakuru” (jak się masz?). W tym kościele spotkaliśmy pierwszy element związany z Polską - obraz Jezusa Miłosiernego, który towarzyszył nam również w następnym miejscu, bo jak się okazało, udaliśmy się do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, gdzie mieliśmy możliwość chwili adoracji Najświętszego Sakramentu.





Zaraz przed wjazdem do Kibeho udało nam się również zobaczyć pierwsze zielone pola herbaciane, o których słyszeliśmy od poprzednich ekip. 


Kilka minut po minięciu znaku „KIBEHO” zatrzymaliśmy się na moment u Polskich Sióstr, to właśnie u nich będziemy posługiwać przez następne dni. Po rozmowie z siostrami Franciszkankami (Pią, Bogumiłą i Jadwigą) pojechaliśmy do ostatniego miejsca na mapie dzisiejszej trasy - do domu sióstr Pallotynek, tu będziemy mieszkać podczas naszego doświadczenia misyjnego. 



Wieczorem mieliśmy możliwość modlitwy różańcowej w miejscu, gdzie Maryja w latach 80’tych objawiała się trzem dziewczynom, wtedy udało nam się spotkać jedną z nich, mieszkającą tam - Nathalie. Spotkanie osoby, która widziała Maryję, to spotkanie które ciężko opisać, było wyjątkowe. Cieszymy się, że w trakcie naszego wyjazdu, będziemy mieli możliwość  dłużej z nia porozmawiać, już szykujemy w głowie pytania do zadania!



Jednym z ostatnich elementów tego długiego dnia, była organizacja rzeczy, które przywieźliśmy ze sobą. Artykuły szkolne, zabawki dla dzieci, rzeczy dla Polskich sióstr, nasze jedzenie i wiele więcej. 


Później została nam tylko modlitwa wieczorna w kaplicy i spontaniczna integracja. 


Jutro zaczniemy pracę w ośrodku u Polskich sióstr. Nie możemy się doczekać! 



Zosia😊

Komentarze

Prześlij komentarz