Lokalny Kościół
Dzień rozpoczęliśmy od kolejnego pysznego śniadania przygotowanego przez siostry. Po nim udaliśmy się na jutrznię, aby rozpocząć ten dzień modlitwą i oddać go w ręce Najwyższego.
O godzinie 12:00 wzięliśmy udział w najważniejszym punkcie dnia - Eucharystii w Sanktuarium Matki Bożej Słowa. Tutejszy Kościół jest pełen miłości, radości i żywej wiary, co najpiękniej wyraża się w śpiewach i tańcach, niespotykanych w naszej kulturze. To właśnie one pozwoliły nam przeżyć to nabożeństwo w zupełnie innym, głębszym klimacie. Rwandyjczycy ubrani są w swoje najlepsze, kunsztowne i barwne stroje. Muzyka nie jest tu tylko oprawą - to potężna, żywa modlitwa, w której oddają oni całą swoją istotą, głosem i tańcem, cześć Bogu.
Po Mszy Świętej złapał nas dziennikarz z Pacis TV i poprosił o wywiad, którego udzielili nasi koledzy: Marta i Kuba oraz ksiądz Piotr.
Po obiedzie wyruszyliśmy skuterami (pikipiki) do Cana Kibeho, a dokładniej do Ojców Marianów . Dla każdego z nas podróż ta była pełna emocji - u jednych wywołała zachwyt i ekscytację, u innych lekki strach, na szczęście wszyscy dotarliśmy bezpiecznie na miejsce.
Przy pomniku Jezusa Miłosiernego odmówiliśmy Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Na miejscu powitał nas ksiądz Celestin, który kiedyś spędził pięć lat w Polsce w Lublinie. Jego świetna znajomość języka polskiego nas zachwyciła i wzbudziła ogromny szacunek.
Oprowadził nas po Centrum Biblijnym, w którym znajduje się muzeum zaprojektowane na wzór biblijnego Namiotu Spotkania - z menorą, ołtarzem kadzielnym, stołem na chleby pokładne i wieloma innymi elementami. Ksiądz Celestin ma niezwykły dar opowiadania, więc wszyscy słuchali go z ogromnym zaciekawieniem, dowiadując się wielu fascynujących rzeczy o Piśmie Świętym.
Na koniec spotkania usiedliśmy wspólnie przy kawie i przywiezionych z Polski wafelkach z czekoladą. W podziękowaniu obdarowaliśmy naszego przewodnika polskimi smakołykami: czekoladą, kiełbasą krakowską i - co wywołało u niego największą radość - jego ukochanymi kabanosami.
W drodze powrotnej odmawialiśmy różaniec w różnych językach świata i rozdawaliśmy cukierki tutejszym dzieciom, które w zamian obdarowywały nas pięknymi uśmiechami.
Oczekując na kolację, ksiądz Piotr chwycił za gitarę i zabrał nas w krótką muzyczną podróż do Polski. Zaśpiewaliśmy kilka kultowych piosenek, w tym „Czerwone korale” czy ,,Czerwone jabłuszko”. Na tym niespodzianki się nie skończyły, ponieważ na kolację podano naleśniki, o których Marysia marzyła przez cały dzień – jak widać, Ktoś na górze naprawdę nas słucha! Cały dzień zamknęliśmy modlitwą podczas Komplety i śpiewów na cześć Maryi.
Nie możemy doczekać się już jutra, kiedy powrócimy do Sióstr Franciszkanek Służebniczek Krzyża, aby dalej służyć im z całego serca i pomagać najlepiej, jak potrafimy.
Do zobaczenia jutro!
Ania z Podlasia









Komentarze
Prześlij komentarz